Ewa Petrymusz – tak na co dzień – normalna kobieta (chyba :), ale na punkcie EC Szombierki – wariatka. Taki stan umysłu zakwitł w jej głowie kilka lat temu, gdy ówczesny prezes ZEC Bytom zaproponował jej pracę. Zadanie brzmiało: promocja Elektrociepłowni w Szombierkach, obecność EC na Szlaku Zabytków Techniki, współorganizacja Industriady i Nocy Muzeów, przewodniczka dla grup wycieczkowych, współorganizatorka uroczystości Jubileuszowych z okazji 90-cio lecia obiektu.

W tym czasie hala maszynowni była najbardziej pożądanym miejscem do realizacji sztuk wszelkich i obiektem marzeń dla artystów, którzy preferowali postindustrialne, zardzewiałe klimaty. W kotłowni zaś „kotłowały się” dziesiątki fotografów, którzy nie potrafili oderwać obiektywów od detali i szczegółów wewnętrznej architektury, a operatorzy kamer, scenografowie/scenografki i reżyserzy wybierali tło do kadrów swoich filmów i nieustająco zachwycali się wpadającym zewsząd światłem naturalnym. Teledysk do muzyki hip-hop kręcony był w mrokach tajemnych miejsc tej przestrzeni. Zachwyceni taką niezwykłą sceną, tancerze z całego świata prezentowali swoje spektakle w tej przecudnej „katedrze industrialu”, jak o niej wielu mówiło.

Te trzy lata pracy w EC Szombierki, to była nieoczekiwana, ale jakże niezwyczajna jej przygoda zawodowa. Jak ten genialny prezes ZEC Bytom to przewidział, że absolwentka polonistyki Uniwersytetu Śląskiego może zaprzyjaźnić się z … elektrociepłownią? Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna: autorką pomysłu powstania tego nadzwyczajnego miejsca była … inna kobieta: Joanka Gryzik, późniejsza hrabina von Schaffgotsch.

W 1905 roku rodzinne przedsiębiorstwo Joanny i Hansa Ulryka (przekształcone w spółkę akcyjną) o kapitale 50 mln marek, umieściło w swych planach inwestycyjnych budowę elektrowni. Kobiecy nadzór nad pracą architektów mógł spowodować, że hala maszynowni EC Szombierki przypominała swym klimatem… wnętrza pałacowe. Kto, jak kto, ale kobiety w takich komnatach, nawet (po)przemysłowych, czują się doskonale:)

Ale tak naprawdę i na serio – EC Szombierki to prawdziwe Genius Loci, wobec którego nikt nie pozostaje obojętnym. Nadzór nad nim sprawują trzy 120 metrowe kominy, a sieć podziemnych chodników i schron na 900 osób, stanowią dodatkową tajemnicę i niepowtarzalność tego miejsca. A jeszcze, nad tym wszystkim czuwa duch … Karola Goduli, największego przemysłowca w dziejach Górnego Śląska. Czy ktoś miałby odwagę zaprzepaścić takie dziedzictwo…?